Kalendarium

« Luty 2012 »

śr cz pt sb nd pn wt śr cz pt sb nd pn wt śr cz pt sb nd pn wt śr cz pt sb nd pn wt śr
1 2 3 4 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29

> GALERIA: Mistrz i uczniowie typ imprezy: wernisaż wystawy

2009-11-20 godz. 17:00

W piątek 20 listopada o godz. 17.00 w galerii PRZYTYCK i w holu TCK odbędzie się wernisaż wystawy z cyklu „Mistrz i uczniowie” prezentującej prace studentów, absolwentów, dyplomantów i doktorantów prof. Andrzeja Bednarczyka, prowadzącego pracownię malarstwa na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Archiwum imprez

Prof. Bednarczyk:

Studentów się nie hoduje ani nie tresuje

"W przypadku wystawy prezentującej prace artystyczne uczniów i ich nauczyciela zwanych tradycyjnie „mistrz
i uczniowie” zwykło się umieszczać w  katalogu tekst o nauczaniu. Jest to obyczaj zakorzeniony w czasach, w których marzeniem każdego adepta tajemniczej magii sztuk było stać się, jak jego mistrz. Jednakowoż, niezależnie od tego, czy chcemy tego, czy też nie, żyjemy w czasach, w których stwierdzenie, że jakiś student maluje tak, jak jego nauczyciel, uznane jest za najgłębszą obelgę. Oczekuje się bowiem, że każdy, kto waży się mienić artystą jest zobowiązany być co najmniej „Kopernikiem” sztuki. Sam pamiętam, że jeszcze przed rozpoczęciem nauki w liceum plastycznym podsłuchałem rozmowę, w której mój nauczyciel rysunku kpiącym tonem stwierdził: „im wszystkim wydaje się, że są Matejkami, ale im to przejdzie”. Pamiętam też, że w dziecięcej głowie zaprzysięgłem mu sprzeciw.
Moją pasją jest, aby żaden z moich studentów nie zagubił „tajemniczego płomienia Królowej Loany”, żeby któryś z nich pewnego dnia odsłonił przede mną nieprzeczuwane przeze mnie pytania i intuicje.  Studentów się nie hoduje, studentów się nie tresuje. Uczy się ich porzucania utartych ścieżek, i brnięcia w nieznane.
Delikatność materii uczenia sztuki jest tak wielka, iż w pracy tej więcej bywa wątpliwości, niż stanu zadowolenia. Spróbuję jednak pokrótce nakreślić zręby mojej aktualnej postawy dydaktycznej.
Główną moją troską jako nauczyciela jest przygotowanie i wyposażenie studentów do samodzielności. Mam bowiem świadomość, że po opuszczeniu murów uczelni, wejdą oni w świat, który będzie od nich wymagał choćby pierwocin dojrzałości. Dojrzały to ten, który samodzielnie podejmuje decyzje i jest gotowy ponosić ich konsekwencje. Dojrzałym jest ten, kto nie jest bezwolną częścią świata, ale staje wobec niego jako podmiot. Podmiot zaś dysponuje pewną dozą poczucia swojej tożsamości. Dokonać tego w ciągu pięciu lat studiów, to zaiste karkołomne zadanie, tym bardziej, że w naszej kulturze dojrzałość intelektualna, emocjonalna i społeczna osiągane są (jeśli w ogóle) coraz później.
To, czego uczę można zamknąć w pięciu punktach. Po pierwsze, uczę snucia aktywnego namysłu nad światem. Po drugie, samodzielnego formułowania kwestii artystycznych. Po trzecie, racjonalnego doboru środków adekwatnych do podjętej kwestii. Po czwarte, umiejętności komponowania. I wreszcie po piąte, rozbioru własnego dzieła na czynniki formalne.
Proces dydaktyczny odbywa się w  mojej pracowni trzema drogami. Są to: ćwiczenie – dążące do nabycia umiejętności, uczenie – dążące do nabycia wiedzy, oraz kształtowanie – dążące do nabycia mocy.
Wprawdzie nie jestem wyznawcą teozofii Rudolfa Steinera, ale przyznaję, że przejąłem do własnej pracy nieco z jego pedagogiki. Przede wszystkim zaś zasadę „akuszerii”, według której nauczyciel nie staje pomiędzy uczniem a rozwiązywanym problemem, a raczej (mówiąc obrazowo) staje za jego plecami, wspierając podejmowane przez niego poszukiwania i próby rozwiązań.
Śledząc późniejsze kariery artystyczne moich uczniów, mam podstawy wierzyć, że moja dydaktyczna postawa przynosi rezultaty".




Zobacz Także:

tel. (0-32) 285 27 34
ul. Sobieskiego 7
42-600 Tarnowskie Góry


Newsletter



Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w TCK, dopisz się do naszego newslettera i wybierz dział, który Cię najbardziej interesuje...